Złoto po wielkim rajdzie - bezpieczna przystań czy klasyczny przykład FOMO?

image

Złoto ma za sobą okres, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się niemal nierealny. W 2025 roku cena kruszcu wzrosła o około 64%, osiągając najlepszy roczny wynik od 1979 roku. W styczniu 2026 roku rajd przyspieszył jeszcze bardziej, a 29 stycznia cena spot osiągnęła rekordowe 5594,82 USD za uncję. Następnego dnia nastąpiło jednak brutalne przypomnienie, że nawet aktywo określane mianem bezpiecznej przystani może podlegać spekulacyjnej gorączce - kurs spadł jednego dnia o około 9,5%, a dwudniowa przecena przekroczyła później 13%. We wrześniu sytuacja wygląda już zupełnie inaczej niż podczas styczniowej euforii. 22 września 2026 roku złoto kosztowało około 4328 USD za uncję, czyli ponad 22% mniej niż podczas styczniowego rekordu.

Taka historia idealnie pokazuje dylemat stojący przed inwestorem po bardzo silnym rajdzie. Z jednej strony fundamenty wspierające złoto nie zniknęły. Banki centralne nadal zwiększają rezerwy, ryzyko geopolityczne pozostaje wysokie, a kruszec jest wykorzystywany jako element dywersyfikacji portfela i zabezpieczenie przed kryzysami finansowymi. Z drugiej strony spektakularne wzrosty przyciągają kapitał również dlatego, że inwestorzy boją się „zostać poza rynkiem”. Wtedy pojawia się FOMO - fear of missing out - czyli kupowanie nie dlatego, że cena jest atrakcyjna w relacji do ryzyka, lecz dlatego, że niemal wszyscy mówią o dalszych wzrostach. Po rekordowym rajdzie pytanie nie brzmi więc wyłącznie: „czy złoto nadal może rosnąć?”, ale przede wszystkim: „co rzeczywiście napędza jego cenę i ile z obecnego zainteresowania wynika z trwałych fundamentów, a ile z emocji rynku?”.

Dlaczego złoto tak mocno podrożało w 2025 i na początku 2026 roku?

Rajd złota nie miał jednego źródła. W 2025 roku na rynek jednocześnie działało kilka czynników: oczekiwania dotyczące łagodniejszej polityki monetarnej w USA, słabszy dolar, rosnące napięcia geopolityczne, duże zakupy banków centralnych oraz napływ kapitału do funduszy inwestujących w złoto. Reuters wskazywał, że właśnie połączenie zakupów banków centralnych, zainteresowania ETF-ami, obaw geopolitycznych i oczekiwań dotyczących stóp procentowych stało za wzrostem o około 64% w całym 2025 roku. Na początku 2026 roku do tych czynników doszedł bardzo silny impet cenowy. Kolejne rekordy przyciągały następnych inwestorów, którzy wcześniej obserwowali rynek z boku, co dodatkowo zwiększało dynamikę wzrostu.

World Gold Council wskazuje, że w pierwszej połowie 2026 roku znaczącą rolę odgrywały również czynniki związane z ryzykiem oraz momentum. Według modelu organizacji zmiany nastawienia inwestorów, napięcia geopolityczne, kurs dolara oraz podążanie za trendem odpowiadały za dużą część gwałtownych ruchów cenowych. To istotne rozróżnienie. Jeżeli cena rośnie dlatego, że banki centralne zwiększają strategiczne rezerwy, jest to inny rodzaj popytu niż zakup dokonywany przez krótkoterminowego inwestora tylko dlatego, że wykres rośnie od kilku miesięcy. Oba źródła popytu mogą działać jednocześnie, ale drugie z nich znacznie szybciej znika w chwili zmiany nastrojów. Właśnie dlatego pod koniec stycznia złoto potrafiło przejść od rekordów do największego jednodniowego spadku od kilku dekad.

Czy złoto nadal można nazywać bezpieczną przystanią po spadku o ponad 20% od rekordu?

Określenie „bezpieczna przystań” nie oznacza, że cena złota nie może spadać. Chodzi raczej o jego zachowanie w określonych warunkach rynkowych oraz o stosunkowo niską zależność od kondycji pojedynczej spółki, emitenta obligacji czy konkretnej gospodarki. Złoto nie jest zobowiązaniem żadnego przedsiębiorstwa ani państwa i nie niesie klasycznego ryzyka kredytowego. W historycznych okresach silnych spadków na rynkach akcji często zachowywało się lepiej niż aktywa ryzykowne. World Gold Council wskazuje między innymi, że podczas globalnego kryzysu finansowego od grudnia 2007 do lutego 2009 roku złoto wzrosło o około 21% w dolarach, mimo bardzo silnej przeceny wielu innych klas aktywów.

Nie należy jednak mylić funkcji dywersyfikacyjnej ze stabilnością ceny. Styczniowe wydarzenia z 2026 roku są tego najlepszym przykładem. Po rekordzie wynoszącym 5594,82 USD złoto w ciągu jednego dnia spadło do okolic 4884 USD, a w kolejnych miesiącach schodziło okresowo poniżej 4000 USD. Inwestor kupujący na samym szczycie mógł więc w krótkim czasie zobaczyć kilkunastoprocentową albo nawet ponad 20-procentową stratę. Złoto może zabezpieczać portfel przed określonymi rodzajami ryzyka, ale nie chroni przed ryzykiem zapłacenia zbyt wysokiej ceny. Bezpieczna przystań nie oznacza aktywa pozbawionego zmienności - szczególnie wtedy, gdy po długim trendzie wzrostowym na rynek napływa duży kapitał spekulacyjny.

Czy zakupy banków centralnych nadal uzasadniają wysoką cenę złota?

Jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających za strukturalnym popytem na złoto pozostają banki centralne. W drugim kwartale 2026 roku ich zakupy netto wyniosły około 289 ton, czyli o 62% więcej niż w tym samym kwartale rok wcześniej. Był to jednocześnie rekordowy wynik dla drugiego kwartału. Wśród największych kupujących znajdowała się między innymi Polska, a tempo akumulacji zwiększały również Chiny. To ważne, ponieważ banki centralne zazwyczaj nie kupują złota z kilkutygodniowym horyzontem spekulacyjnym. Ich decyzje wynikają przede wszystkim z zarządzania rezerwami, dywersyfikacji oraz ograniczania ekspozycji na ryzyko walutowe i geopolityczne.

Jednocześnie nie można zakładać, że popyt banków centralnych będzie rósł bez końca niezależnie od ceny. W pierwszej połowie 2026 roku ich zakupy netto wyniosły około 345 ton, co było najniższym wynikiem pierwszego półrocza od 2022 roku, mimo bardzo mocnego odbicia w drugim kwartale. Sam wysoki poziom cen może więc ograniczać tempo zakupów niektórych instytucji. Z drugiej strony badanie World Gold Council z czerwca 2026 roku pokazało, że 89% ankietowanych zarządzających rezerwami oczekuje dalszego wzrostu globalnych zasobów złota banków centralnych w ciągu kolejnych 12 miesięcy, a 45% deklarowało zamiar zwiększenia własnych rezerw. Popyt instytucjonalny pozostaje więc istotnym fundamentem, ale nie jest gwarancją dalszego wzrostu ceny w każdym miesiącu.

Po czym poznać, że wzrost ceny złota zaczyna przypominać FOMO?

FOMO najłatwiej rozpoznać nie po samym tempie wzrostu, lecz po sposobie podejmowania decyzji przez inwestorów. Jeżeli głównym argumentem staje się stwierdzenie „wszyscy kupują”, „złoto zawsze rośnie podczas kryzysu” albo „za chwilę będzie jeszcze drożej”, analiza zaczyna ustępować emocjom. Charakterystycznym sygnałem jest również gwałtowny wzrost zainteresowania tuż po serii rekordów, gdy aktywo trafia do mediów, rozmów prywatnych i materiałów reklamowych. Inwestor zaczyna wtedy porównywać aktualną cenę nie z ryzykiem i możliwymi scenariuszami, lecz z wyobrażoną przyszłą ceną. Przy takim podejściu poziom wejścia przestaje mieć znaczenie, bo każda cena wydaje się atrakcyjna, jeśli zakłada się dalszy nieprzerwany wzrost.

Początek 2026 roku pokazał, jak szybko może zakończyć się taka faza rynku. Po osiągnięciu 5594,82 USD 29 stycznia złoto następnego dnia spadło o około 9,5%. Reuters opisywał tę przecenę jako najsilniejszy jednodniowy spadek od 1983 roku. Tak gwałtowna reakcja pokazuje, że w cenie znajdowała się również duża ilość krótkoterminowego kapitału gotowego równie szybko opuścić rynek. World Gold Council przyznawał później, że momentum, pozycjonowanie inwestorów i realizacja zysków miały istotny wpływ na zachowanie złota w pierwszej połowie roku. FOMO nie oznacza więc, że długoterminowe fundamenty są fałszywe. Może natomiast sprawić, że prawdziwy argument inwestycyjny zostaje chwilowo wyceniony zdecydowanie zbyt agresywnie.

Jak stopy procentowe i dolar wpływają na cenę złota po wielkim rajdzie?

Złoto nie wypłaca odsetek ani dywidendy, dlatego bardzo ważnym czynnikiem jest koszt alternatywny jego posiadania. Jeżeli oprocentowanie obligacji i depozytów rośnie, inwestor może otrzymać atrakcyjną stopę zwrotu z aktywów generujących regularny dochód. W takiej sytuacji złoto staje się relatywnie mniej atrakcyjne. Dokładnie ten mechanizm był widoczny we wrześniu 2026 roku. Rezerwa Federalna podniosła stopy procentowe o 25 punktów bazowych do przedziału 3,75-4,00%, a oczekiwania dotyczące kolejnych podwyżek wywarły presję na cenę kruszcu. 22 września złoto spadło do około 4327,74 USD za uncję, gdy inwestorzy zaczęli zakładać, że stopy mogą pozostać wysokie dłużej.

Drugim kluczowym elementem jest dolar. Złoto jest globalnie wyceniane przede wszystkim w amerykańskiej walucie, dlatego umocnienie dolara zazwyczaj działa na cenę kruszcu niekorzystnie, a jego osłabienie często wspiera notowania. Zależność nie jest idealna, ale ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy ruch walutowy jest silny. World Gold Council wskazuje stopy procentowe, realne rentowności i kurs dolara jako jedne z podstawowych czynników kształtujących perspektywy złota. To oznacza, że nawet bardzo mocny popyt banków centralnych może przez pewien czas zostać zneutralizowany przez restrykcyjną politykę Fed oraz silną amerykańską walutę. Rynek złota jest więc znacznie bardziej złożony niż prosty mechanizm „kryzys = wzrost ceny”.

Czy po tak dużym wzroście złoto nadal może pełnić funkcję dywersyfikacji portfela?

Cena zakupu i funkcja aktywa to dwie różne kwestie. Inwestor może uważać, że złoto jest dobrym elementem długoterminowej dywersyfikacji, a jednocześnie uznać, że po gwałtownym rajdzie moment wejścia jest mało atrakcyjny. Analizy World Gold Council wskazują, że dodanie niewielkiego udziału złota do hipotetycznych portfeli składających się z akcji, obligacji i innych aktywów historycznie poprawiało relację zysku do ryzyka oraz ograniczało maksymalne obsunięcia. W analizie obejmującej okres do czerwca 2026 roku portfele zawierające 5% złota charakteryzowały się w różnych horyzontach nieco niższą zmiennością i mniejszymi maksymalnymi stratami niż analogiczne portfele bez złota.

Trzeba jednak pamiętać, że World Gold Council jest organizacją reprezentującą branżę złota, dlatego jego analizy należy traktować jako jedno ze źródeł, a nie jako niezależną rekomendację inwestycyjną. Najważniejszy wniosek jest bardziej uniwersalny: dywersyfikacja nie polega na zakupie aktywa dopiero wtedy, kiedy staje się ono najpopularniejszą inwestycją na rynku. Jeżeli złoto ma pełnić funkcję ochronną, decyzja powinna wynikać z konstrukcji całego portfela, horyzontu inwestycyjnego i akceptowanego ryzyka. Kupowanie dużej pozycji po gwałtownym wzroście tylko dlatego, że ostatnie wyniki wyglądają imponująco, jest dokładnym przeciwieństwem takiego podejścia. Złoto może więc jednocześnie pozostać użytecznym dywersyfikatorem i być źle kupioną inwestycją, jeśli inwestor zapłaci za nie cenę wynikającą z chwilowej euforii.

Czy spadek złota z 5595 do około 4300 dolarów oznacza, że bańka już pękła?

Spadek o ponad 22% od historycznego maksimum jest na tyle duży, że trudno mówić o niewielkiej korekcie technicznej. Jednocześnie nie przesądza on o zakończeniu długoterminowego trendu. Już w pierwszej połowie 2026 roku cena schodziła poniżej 4000 USD, a później ponownie przekraczała 4300 USD. Pokazuje to bardzo wysoką zmienność rynku. World Gold Council odnotował, że w drugim kwartale fundusze ETF zabezpieczone złotem zanotowały odpływ około 45 ton, podczas gdy zainteresowanie inwestycyjne w pierwszym kwartale było wyjątkowo silne. Kapitał spekulacyjny częściowo więc wycofał się z rynku, ale równocześnie banki centralne zwiększały zakupy.

Najważniejsze pytanie dotyczy tego, jak zachowa się popyt po normalizacji emocji. Jeżeli banki centralne będą dalej akumulować złoto, napięcia geopolityczne pozostaną wysokie, a w dłuższym terminie realne stopy procentowe zaczną spadać, fundamenty mogą ponownie sprzyjać wzrostowi. Jeżeli natomiast stopy pozostaną wysokie, dolar będzie się umacniał, a inwestorzy przeniosą kapitał do aktywów generujących odsetki, złoto może pozostawać pod presją. World Gold Council w połowie 2026 roku oceniał, że przy umiarkowanym wzroście gospodarczym, wciąż podwyższonej inflacji i ograniczonym dalszym zacieśnianiu polityki pieniężnej cena mogłaby przez pewien czas pozostawać w szerokiej konsolidacji. Po wielkim rajdzie scenariuszem równie realistycznym jak kolejny rekord jest więc długi okres bardzo zmiennych notowań.

Bezpieczna przystań czy FOMO - jak właściwie patrzeć na złoto po rekordowym rajdzie?

Najbardziej trafna odpowiedź brzmi: jedno nie wyklucza drugiego. Złoto może mieć silne długoterminowe fundamenty, pełnić funkcję aktywa rezerwowego i zabezpieczać część portfela podczas kryzysów, a jednocześnie przechodzić okresy spekulacyjnej euforii. Banki centralne kupujące setki ton kruszcu nie działają z tych samych powodów co inwestor detaliczny wchodzący na rynek po przeczytaniu informacji o kolejnym historycznym rekordzie. Problem zaczyna się wtedy, gdy argumenty dotyczące długoterminowej dywersyfikacji są wykorzystywane do usprawiedliwienia zakupu przy dowolnej cenie. Historia stycznia 2026 roku pokazała, że rynek potrafi bardzo szybko zweryfikować takie podejście.

Dlatego po wielkim rajdzie znacznie ważniejsze od pytania „czy złoto będzie jeszcze droższe?” jest określenie, jaką funkcję ma ono pełnić. Dla banku centralnego może być strategicznym składnikiem rezerw. Dla długoterminowego inwestora - jednym z elementów dywersyfikacji. Dla spekulanta - aktywem umożliwiającym grę na bardzo silnym trendzie. Każda z tych strategii wymaga innego podejścia do ceny i ryzyka. Złoto nie przestało być bezpieczną przystanią tylko dlatego, że po rekordzie potaniało o ponad 20%. Jednocześnie status bezpiecznej przystani nie chroni inwestora przed skutkami FOMO i wejściem na rynek w momencie, gdy euforia zdążyła już wywindować cenę daleko ponad poziomy, na których rozpoczynał się trend.